MORA popłynęła
- JK
- 21 mar 2016
- 1 minut(y) czytania
Podczas wczorajszego happeningu MORA wyruszyła w swoją podróż. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy ją (oraz mnie) w tej podróży wspierają - dla Mory jest to ostatnia przygoda jej niedługiego żywota, zaś dla mnie - przygoda zamykająca etap studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W całym wydarzeniu najważnieje jednak nie jest dotarcie do konkretnego celu, lecz sam fakt wyruszenia w drogę. Droga Mory wiedze wśród fal i szuwarów Wisły; droga Julii Karasiewicz - w mniej lub bardziej nieokreśloną przyszłość. Zapraszam do obejrzenia realcji z happeningu (wszystkie poniższe zdjęcia są autorstwa Moniki Płusy) oraz dziękuję jeszcze raz za wspólne powitanie wiosny.
***
Wszystkich zaniepokojonych obecnością topielicy w rzece chcę nieco uspokoić - żadne ze służb nie wyraziły sprzeciwu, zaś rzeźba jest na tyle krucha, że prawdopodobnie ulegnie defragmentacji, zanim ktokolwiek zdąży się jej poważnie przestraszyć.